Transport hds-Olsztyn i ciężka praca

Po skończeniu technikum elektrycznego, zrozumiałem, że praca z prądem nie jest dla mnie, dlatego postanowiłem poszukać innej pracy. Początkowo nie mogłem znaleźć niczego, co dawałoby mi satysfakcję z tego, co robię, a uważam, że jest to ważniejsze niż nawet zarobione pieniądze. Przez pewien czas pracowałem jako kurier, jednak ta praca okazała się nie dla mnie, ze względu na to, że często trafiali się tacy klienci, którzy byli nie do zniesienia.

 

Transport hds-Olsztyn miało wolne miejsce

 

Transport hds-OlsztynNastępnie zatrudniłem się do firmy wykonującej roboty ziemne. Praca ta była najcięższą jaką wykonywałem w swoim życiu. Kopałem w ziemie przez 8 godzin codziennie, często nawet w weekendy. Następną moją pracą była fabryka w której wykonywało się ogrodzenia modułowe a także aluminiowe systemy kominowe. Nie było to zwykłe aluminium, ponieważ zwykłe aluminium ma dość niską temperaturę topienia, jednak z odpowiednimi stopami metali można wykonać już naprawdę odporne na ciepło przedmioty. Tam pracowałem i poznałem jednego z moich współpracowników, który jak się okazało właśnie kończył robić prawo jazdy na ciągniki siodłowe z naczepami. Zaczął opowiadać, że jego kuzyn ma firmę transportową i potrzebuje ludzi, ponieważ ciągle rozwija swoją firmę. Po pierwszej wypłacie postanowiłem, że również pójdę na takie prawo jazdy. Kurs jak i egzamin okazały się bardzo trudne, jednak przy odrobinie szczęścia udało mi się zdać egzamin za pierwszym razem. Z nowym dokumentem od razu zadzwoniłem do mojego znajomego, czy jego kuzyn ciągle potrzebuje ludzi. Okazało się, że było kilka wolnych miejsc – transport hds-Olsztyn, czyli jazda z drzewami, lub beton towarowy do przewozu. Zgodziłem się na pierwszą opcję, ponieważ była to praca w Polsce, dzięki czemu mogłem na weekend zjechać do domu. Praca ta była dość ciężka, ponieważ płyty drogowe nie są układane w lasach, przez co nie raz można było się zakopać i to całkiem mocno.

Jednak z każdym wyjazdem szło mi coraz lepiej – wiadomo, trening czyni mistrza jak powiadają, dlatego jeździłem na tyle zleceń ile tylko mogłem, po pierwsze, żeby zdobyć doświadczenie, a po drugie pensja wcale nie wychodziła najgorsza, jeśli tylko postanowiłem się trochę wysilić. Pracuje w tej firmie już któryś rok z rzędu i nie zamierzam jej zmieniać na inną,