Ochroniarz i Rzecznik Patentowy

Nie no! No, do stu mórz, nie! Wyobraźcie sobie, że ten przebiegły lis, Marek „Gumowe Ucho” Trzęsibór ukradł mój pomysł na wieszak na skarpety z elektroniczną czujką świeżości. Szedłem właśnie z wydrukowanymi planszami na ulicę Wnuczą, tam gdzie jest kancelaria patentowa, dumny podśpiewywałem sobie znaną piosenkę, z „Skrzypka na dachu”.

Rzecznik Patentowy – gdzie się śpieszy?

rzecznik PatentowyI widzę, jak ten indolent szczerząc żółte kły pośpiesznie wychodził, a pod ręką miał teczkę z napisem badania patentowe, ale się rozgniewałem! Wbiegłem do środka szybciej, niż zdawałem sobie sprawę i kazałem się zaprowadzić do pokoju gdzie pracuje najlepszy rzecznik Patentowy. Okazało się, że ten też szybko się pakował, bo jakieś spotkanie, wizyta u dentysty, czy inne z palca wyssane bzdury. Mówię mu, że przyszedłem po zastrzeżenie nazwy firmy i ma mi natychmiast to załatwić. Spojrzał na mnie i wydukał nerwowo, że o tej godzinie kancelaria patentowa jest już zamykana i mam przyjść jutro. No, tego już było za wiele, żeby mnie ten krasnal pouczał. Wrzasnąłem że mają rozpocząć badania patentowe, bo inaczej obrócę te biuro w perzynę! Na nic się to zdało, bo do środka weszły dwie atrakcyjne kobiety i zaczęły wypraszać mnie z pokoju. Mówiły mi na ucho, że jest jeszcze inny rzecznik patentowy i mnie do niego zaprowadzą. Uradowany tym faktem, cieszyłem oko swoimi przewodniczkami, aż zobaczyłem na drzwiach napis głoszący, że tam się odbywa zastrzeżenie nazwy firmy, bardzo mnie to ucieszyło, bo uda mi się wszystko załatwić, a ten Marek obejdzie się smakiem. Muszę przyznać, że kancelaria patentowa mieści się u nas w starym gotyckim budynku w którym wielkie witraże i cudowne sklepienia nadają majestatu każdemu odkrywcy.

Wiedziałem, że mój pomysł będzie sprzedawał się szybciej niż aplikacje na komórki. Jakie moje zdziwienie się objawiło, że żadne badania patentowe mnie nie czekają! Te wszetecznice zaprowadziły mnie do pokoju w którym siedział ochroniarz, a nie rzecznik patentowy! Oburzony wyszedłem czym prędzej, moja noga nigdy tam nie stanie. Co za peszek!